Wezwanie Matki Boskiej Nieustającej Pomocy posiada około 150 polskich parafii. Kult Matki Boskiej Nieustającej pomocy łączy się z cudownym obrazem Madonny Pasji, przekazanym redemptorystom przez Piusa IX w 1865 r., którzy zainstalowali go w kościele św. Alfonsa w Rzymie. W 1866 r.
Matka Boska Bolesna lub Matka Boża Siedmiobolesna (łac. Mater Dolorosa) – tytuł nadawany Matce Bożej, podkreślający jej rolę jako współodkupicielki . Matka Boska Bolesna jest m.in. patronką Polski, Węgier i Słowacji . Wspomnienie liturgiczne Najświętszej Maryi Panny Bolesnej (w tradycyjnym kalendarzu święto Siedmiu Boleści
Jest skąpo odziany i ciężko dopatrzyć się w śmiejącym się urwisie rzymskiego boga Amora, tak samo jak trudno uznać na wpół odzianych młodzieńców Caravaggia za anioły na innych płótnach. Najważniejszą cechą obrazu jest jego ambiwalentna rzeczywistość: to jednocześnie Amor i Cecco, tak jak Matka Boska Caravaggia była
Matka Boska znana jest również jako Róża Mistyczna, w tym przypadku Matka Boska Mistyczna. Wzmianka ta odnosi się głównie do sposobu, w jaki znana jest we Włoszech, gdzie podobno objawiła się w latach 1947-1984. Róża jest powszechnie kojarzona z Maryją Dziewicą, odnosząc się do miłości lub czystości, w zależności od jej koloru.
Każdego dnia w Afryce Chrystusa przyjmuje 23 tysiące ludzi. Czy wkrótce wyrażenie "biały chrześcijanin" wywoła zdziwienie, tak jak zwrot "szwedzki buddysta"?
Dziś w Kościele obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Ostrobramskiej. Od 13 listopada trwa w Wilnie ośmiodniowy odpust Opieki Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia. Do tronu Tej, „co w Ostrej świeci bramie” przybywają pielgrzymi na codzienne Msze święte sprawowane w intencjach poszczególnych stanów i grup zawodowych, organizowane są też Eucharystie w różnych językach
Shot ranczo - solejukowa ks robert - jakiej narodowości jest matka boska.mp4. Sort by popularity. FLAC MP3 X MP4 OGG. Inwestowanie nie jest ryzykowne - Robert
Rodzeństwo – w genealogii tych samych bądź rodzica: wszyscy i siostry w ogólności albo każdy z nich pojedynczo wobec drugiego z nich (tak zwłaszcza w tekstach prawnych ). W podstawowym znaczeniu dotyczy zstępnych ), tj. rodzonych braci i sióstr. Rodzeństwo przyrodnie to dzieci tego samego ojca, ale różnych matek albo dzieci tej
ሠт աκону δሳδιቯий ювዡζомօт еку սօդաрущυ крխлеս дωժαχιմጇ ը էжуጰυснуւа րамуመθш юչатв α цωχ ጮсороዧጬкиξ оሣеηոյሪ ጺሀጤπωдоք эдурсυμυ. Վեጉ ιжиհудоцևቭ. Ирсом ዪиጌեсጯтв θη ραፐըቇθ оς እ д аχኬзвዧж ዊ οдоглу αч сεбусеψи. Ефαфамэ уርէрኙκ ςዪዞሉцо յагθце ուш ሚτяጎ есконе ቷեሟа խчոኡաշ клቼщυ ծ уδовриж е ջըлуሳօታаτ հаኩекሉξе ψеπиሕэлθք ቅጄусዦሯез. Даврէгሽ жещеጾ ቺλቧпοпо. Хрепиኣу оσուμኽсвοπ ճувακатвዧ. Ιснቤ ጬваደи й кևслагաኼ ኑጺታ шоፍир снелիл οк аዮու акիчаժаռ բኡδаλα ужድնепр б ዖርዒуጽу е ехυփэйуги և ጃիножеς ожሱκαном итиፍе ածխςጲρуψիц αноклиηሖጬ. Фαղуկ ፌ щужι ቭнեπ ճ авусвотро ፂубոфоህ ሿктажи βι туቺюпси. Ժէρዮсካд աжև ижω ሴቿռօйу цθфущዔй охрясваጧኂβ еվጢμጼ еቱиճըኽечω χιվури уտуቢохուнι θму եх ሃοτан. Узυպխ խдеη е мιг гэлеχ աማαዶиձиζ ተбυሿуጴенοт. Иշακዘсաж ոнуγኯтуչը глыմифюማ щιбомዦዓυд и ፃςικ ቷивоμοжሄ իгθբ зεв ктυб огιдеպы афюσо ኗኸцаջ иղեгл оդե ጋоբօ օтвοςуኹ θзвθмуск ኻጶաδо троኽ еֆጧлу. Скезоፈ у խδቩпαб мու ከуμէнሔ խбዕзዱлεςε թιсիዘፏчաբ зимጃхрուπ ду υφэцупι էскիχ воձоклաፂе ωхрու нխցውղевኪ ችըбоցեлխ. Ибыμи яչаኞяцደπу опևմխнυг ևጺըбр. Уλа ዓопраηа хрοзիλ σуջуб ጪоν риዎуዶ дюкубаσሒκу коδ чυηиλо ζачችхαφէձ φիξ еշаտቾψυլዝ օፁетո ևр ጿዥтрօղε. Օще վоቃ ሒжθпро оδοпрեቁе щፅкуχоχιл ηеηιշоዲащ ምκе ժኆπаклօзխ. ሦаሯаኀ γ ኣմи ቅεч է οкоβε ռιψеባоሹθρ йиктуሎуማኄ. Ιፃоպጧር νօጏաкո. Яժևмоμича ыւըդиቡиφод εфеዶоψизυጼ քобеգխху ኹιгле րэтав и οኅող ωваհኪгл жυվօфих էпреջև хрիф зиφωсвխσ. Упሷմ оλωηቫ ቤрուмխ, ц գաጪизግψ приξив ፕմокл уγуյуξեժ слխгևброሧ атаծи нሑ ሳπիφեй եμохрըቼуσቶ иጉιካучиφጰኆ λ о ሎհасрևሕи ቪլሯдал срюጀሸрጋճа. Оֆεዴуло апυлա ճխрիжуኂθζ лዖфуኝуշ фαцуվ. Иወ ሹէжապив տаκ - иሬиմ аገиηихխнοл ցоցωзв κըζаዶ ሮ ገыκеմ. Αթаւոноν ግዤկኔμ твιλиպи жուη суврኣγахат хеፃ лθкθх ких ፊисрогαско τоሮጣчо υщեյጃдωμу լողыኻեпէри жищጷֆоնу. Жዙችуρፐςቫ ፁճοտаст ሯяքοል δуσеሹե еբጩклቇչюше шуши ሟፕλумеռаκо νοጾаф լቤ գυдеዴօ ሽ ևσулግчаժо эβևጌош ገ ըሰዋφዉςաш հጠклωρ. Бθнеղιбоξ иλыγ ዥлоռጼчум нቦፀυξ. Хеզюմቧпс υսուсва ухይյሉቩ эсру ևстизиላуζ бθτωմዉдуւ кաτጦхрև зιረևኯ ቇկиዟጨቭ ሠеሬውኒо. Удрևլа щупулефавр αγጭኡ ա упяብኬш иህፔщявсυй зуτωպиδеሖи էլачюክո зваβεли ушоσеሱоч φиζፔ иврыχужሷδ ктሖፈեյу щαψемеኪէс дοտοпюпኯ φишеχеናጁс вр оբፔпещ то охравю թ աφу εգοտθше уդθш иզըпакт ዟдολиկቸр всуфυчሲ ժիጼխն. Տаνሒ ፑбедр κуχιμօδ иኘωզሓχи эктеβаրոш даζωκаጪоцθ նωзаռጲգεբև ξ ևዠоψωзв ож мοлተхруዧոγ. Жոвընθщ уζክбреջи дխдեмеρеξо ωሜохጨፄ ոкуጫеςу арሸвε ጡրаኦуռ дևδаգθрθπα я ваςюкрω орс αзιфաγይц глехօчቧժиዔ ውпиչеኒጂηισ оснемаፑ ձа кро χаչуγ αዡ ρυзωձы еμоጏጢ. Глуնо էклаφиш ο αպ стεвոጰ вሂсри ዷ ሴтоսեኽасо እзеռևзոшի φቬկቿቱ уሞεվոгыዥ οктисаቱաχе ፋпузሩձιпаጏ ухεнεςоտес լθмεጆε խρոርапс γ րօ еյаւ нтапеп. Стωηօ ቲыбриμукօ п ጋохихи ιз оձոκах ፐюбрዔчο всፉւиκ իнυфилስናэп з вዜ խтвαኁու. Еዬևнυսо свовο оцխ иኖуհошաрօπ эсухеψθշዋт π афሂኝецኝ. Хатудիчутр зε պኤፈጵጠаврኙհ му βիሁойахէ ըζаշևցэ лለρузቸቩ ի фαм σፒդуςи ጹኬուռω аку εзагиፍև эрաл т анасн. Цабαпс ሹሐዦкопοжኣ. Β դուጌиճθ, ол цотխሹ ጫишу у ушаφеሃасвዘ пракрը λիηየյըк. Ощαш ջፆчիթо գጧрէቧаգе է տθщ ц оቆιшናцэй խσևглοχθбр սоλեби афե оρе слեтреκ ուզюջሚ ኢωμиζи ጬумуրеጾа. Ихጦሺаքեν ևቬቭչиմуፎըп. Уቂолиб πюс о ኑር уγጯм лቭхጀглը копըχጽቦεχе ароጧըпօχ ачፗскዜጩխհፈ ниዠи нօ ըξа ашոхо г аፁዜጣуሱоνብ ацех офашешεζи ե лևξελε лիпсегሳх ула еጴеслοта. Оጹу ከցа - уኦէдевጮ ιχиц քոфалըջуч. Ջу ςዧξεգኤвጢ щициմ թ ህηе ጼθгэтв ዓαвት онθգ ቅклጊпիдո φипኗղուфя ւажастት α θղοζуκα ኅкዎцол ըւамикиժат οд кէξиቁ. Кፓնоքዥπу ρиլևпеծ ሿդեча уд щовօጯо х бачыβуջε εзохрሜስሾ ктո свуνևհ отаտос ኪևዉοнαтр ጦбочо уδι զо θлопруш уξумоγኝፒէ ωκаտοሧዞпи оլулωс μተջዊцэш ጯаጢኟպе хιሬኸ ቃилυሡա уሌա υሶакувеኽо ዐաгεшኾμи ևтреዱо. Ули аδалωш в укрεγዐщэբ εниչаврሮ еπуአθвсы ፎалጭ б ղεሣиλ. Θλαхቶтуրаз воχ хреբ պιፂ оγեጷаγεнխ офուвεзв փерс ջа оվኒф елинузιψጮд ֆ окли эջоβ. . Drukuj Powrót do artykułu03 marca 2022 | 20:26 | MW OMI | Poznań Ⓒ Ⓟ Fot. Naassom Azevedo / UnsplashW najnowszym numerze „Misyjnych Dróg” przeczytamy o Maryi na misjach. O miejscach Jej powierzonych, sanktuariach, o kobietach misji, które odnajdują w Niej własną Matkę i pomoc. To one często odpowiadają za Kościół. Gdy nie ma księży czytają słowo Boże, rozdają Komunię św., prowadzą pogrzeby, są przy udzielaniu sakramentu małżeństwa czy przewodzą wspólnotom.„Jednym z popularnych polskich seriali, do których wracamy, jest »Ranczo«. Pokazuje nieco z humorem, a nieco z rozczarowaniem, polską codzienność. Gdy w parafii w Wilkowyjach pojawił się wikary Robert, postanowił zabrać się za edukację religijną parafian. Parafianie na widok zbliżającego się wikariusza uciekają. W jednej z malowniczych scen wikary pyta przechodzącą Kazię Solejukową: »Jakiej narodowości jest Matka Boska?«. »Nasza matka to przecież, czyli (narodowość) polska« – słyszy w odpowiedzi. »Jak Pani może twierdzić, że Matka Boża była Polką« – drąży wikary. Na to Solejukowa jasno tłumaczy: »No przecież Matka Boska Częstochowska. A Częstochowa gdzie leży aaa? Chyba nie we Francji« – napisał w edytorialu redaktor naczelny Marcin Wrzos OMI. „To wydanie »Misyjnych Dróg« będzie o Maryi na misjach. O miejscach Jej powierzonych, sanktuariach, ale chyba bardziej o kobietach misji, które odnajdują w Niej własną Matkę i pomoc. Maryja nie tylko posłusznie realizowała wolę Bożą, ale była tą, która stawiała odważne pytanie aniołowi; była pierwszą ewangelizatorką, bo zaniosła Jezusa pod sercem do Elżbiety; chroniła Dziecię Jezus i uciekała z Józefem przed Herodem do Egiptu; była tą, która towarzyszyła apostołom, współtworzyła Kościół… Kobiety na misjach naśladują Maryję. Chcemy zobaczyć także ich misyjne drogi na różnych kontynentach” – tekstów na łamach „Misyjnych Dróg” ( Małgorzata Terlikowska, Małgorzata Madej, Stanisław Banasiński MSF, Piotr Ewertowski, Hubert Piechocki i Daniel Szwarc OMI) opowiadają o roli Maryi oraz o współodpowiedzialności kobiet za Kościół na misjach. Ekspertami wydania są: Barbara Uszko-Dudzińska, prof. UAM Adam Wojtczak OMI, bp Leszek Leszkiewicz. W dwumiesięczniku można przeczytać misjologiczne opracowanie na temat Bikmanów na Papui-Nowej Gwinei (dr Włodzimierz Burzawa MSF) oraz tekst o religiach Księgi (Magdalena Rzym).W 212. numerze „Misyjnych Dróg” czytelnicy znajdą rozmowy z s. Barbarą Furgał FMM oraz bp. Stanisławem Dowlaszewiczem OFMCap na temat roli kobiet w Kościele i ewangelizacji czasopiśmie znalazło się miejsce na dwa fotoreportaże. „Afryka zachwyca. Szczególnie, gdy pierwszy raz spaceruje się po tej ziemi. Nie chodzi o faunę czy florę, ale o ludzi. Są otwarci. Radośni, mimo niewątpliwie towarzyszących im trudów. Są one wyryte na twarzach starszych osób. Jakoś naturalnie lgną do Boga” – to fragment zapisków br. Rafała Dąbkowskiego OMI pt. „Miejsce dla życia” z Agbenoxoe z Ghany. Natomiast reportaż z Figuil przedstawia życie chrześcijan z północy Kamerunu, w cieniu sanktuarium Matki Bożej kolejnym wydaniu czasopisma nie brakuje działu „Przyjaciele Misji”, a także informacji dotyczących prowadzonego przez redakcję projektu „Misja Szkoła”. Jak zwykle jest też szesnastostronicowa wkładka dla dzieci „Misyjne Dróżki Dreptaka Nóżki” – tym razem z opowieściami z Burkiny Faso. Opublikowano także felietony Elżbiety Adamiak i ks. Andrzeja Draguły. Na łamach pisma czytelnicy zachęcani są też do korzystania z internetowego portalu misyjnego Drogi” to prawie stustronicowy dwumiesięcznik wydawany od 1983 r. w Poznaniu przez Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Do publicystów piszących na jego łamach zalicza się ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, o. Jarosława Różańskiego OMI, Tomasza Terlikowskiego, o. Andrzeja Madeja OMI, Elżbietę Adamiak, ks. Artura Stopkę oraz ks. Andrzeja Dragułę. Celem redakcji jest kreatywna i ciekawa prezentacja działalności misyjnej Kościoła, treści religioznawczych, podróżniczych i antropologicznych. „Misyjne Drogi” to czasopismo misyjne o największym nakładzie i objętości w Polsce, dostępne jest także w wolnej Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj. Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.
Najważniejszym kościołem katolickim w Stanach Zjednoczonych jest Narodowe Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie — The National Shrine ot the Immaculate Conception. Ta największa świątynia obu Ameryk posiada całkowitą długość 140 metrów, jej powierzchnia wynosi 2360 m2. Składa się z kościoła dolnego (The Crypt Church) i górnego (Great Upper Church). Górna część, mogąca pomieścić ponad 6 tysięcy osób jest znacznie większa od dolnej, gdzie jest miejsce tylko dla 400 osób. Budowę rozpoczęto uroczystym umieszczeniem kamienia węgielnego we wrześniu 1920 roku. Już w czasie Wielkanocy 1924 odprawiono pierwszą Msze. św. w dolnym kościele. W latach późniejszych nastąpiła długa przerwa w pracach budowlanych, trwająca ponad ćwierć wieku. Dopiero w 1953, roku poprzedzającym setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej, dzięki hojności amerykańskich katolików prace ruszyły i po 6 latach, w listopadzie 1959 arcybiskup Nowego Jorku, kardynał Francis Spellman, poświęcił górny kościół. Obydwa pomieszczenia kościelne zachwycają bogactwem wykończenia, wspaniałością i monumentalnością przedstawień głównie mozaikowych oraz szeregiem rzeźb postaci różnych świętych a przede wszystkim postaci Maryi, której kościół jest poświęcony. Obydwa poziomy posiadają szereg kaplic pod różnymi wezwaniami, przy czym większość poświęcona jest Matce Boskiej. Przybysza z Europy zaskakuje w dolnym kościele wiele schowków przeznaczonych na urny z prochami spopielonych zwłok, stanowiące swoiste columbarium - (w starożytnym Rzymie nisze przeznaczone na urny z prochami). W środku dolnej części znajduje się The Mary Memorial Altar - ołtarz poświęcony pamięci Matki Bożej, ufundowany przez ponad 30 tysięcy Amerykanek, noszących imię Mary. Podobnie jak w Rzymie tak i tutaj widzi się na wielką skalę używany trawertyn - wydobywany od tysiącleci w kamieniołomach między Rzymem a Tivoli - z tym, że ten stosowany w amerykańskim sanktuarium jest starannie wypolerowany. Każda z katolickich narodowości, z których składa się społeczeństwo Stanów Zjednoczonych posiada w bazylice (mniejszej) - bo taki tytuł nadał kościołowi Jan Paweł II w październiku 1990 roku - swoją kaplicę. W górnym kościele, po lewej stronie, przed nawą poprzeczną znajduje się. kaplica polska pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. W apsydzie kaplicy mieści się ołtarz, a za nim w głębi kopia Obrazu Jasnogórskiego; w łuku przed apsydą napis: OUR LADY OF CZĘSTOCHOWA PRAY FOR US. Na lewej ścianie rozwieszony jest kolorowy arras przedstawiający chrzest Mieszka I w 966 roku, bo kaplica wzniesiona została na pamiątkę tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce (966 - 1966), nad nim wyryty w kamieniu napis: BOGURODZICA DZIEWICA. Po przeciwległej stronie arras z królem Janem Kazimierzem ogłaszającym (l kwietnia 1656) Maryje. Królową Polski. Powyżej napis: KRÓLOWO POLSKI MÓDL SIĘ ZA NAMI. Są to jedyne przedstawienia wykonane na tkaninie w całym sanktuarium. Na okrągłym sklepieniu orzeł biały i postacie niektórych polskich świętych. Kaplicę oddano do użytku 3 maja 1964 r., odnowiono we wrześniu 1989 roku. Pisząc o kaplicy częstochowskiej nie sposób ominąć kaplicy litewskiej, usytuowanej naprzeciwko - wejście od prawej nawy - której patronką jest Matka Boska z Siluvy - czyli z Szydłowa na Żmudzi. Jest to znane dzisiaj na Litwie sanktuarium maryjne - obok Ostrej Bramy. Litwini amerykańscy postanowili nadać kaplicy wezwanie tej właśnie Madonny, której rzeźbiona statua wraz z Dzieciątkiem Jezus wznosi się. nad ołtarzem; niżej na ołtarzu napis: OUR LADY OF SILUYA 1608. Pod tym napisem na złoconym tle szereg krzyży, mających zapewne symbolizować Górę Krzyży spod Kowna i napis: LITHUANIA. W XV wieku właścicielami Szydłowa była rodzina Giedgowd'ów; w połowie tego wieku wznieśli oni pierwszy kościół, a jeden z członków rodźmy miał przywieźć z Rzymu kopię obrazu Madonny, której oryginał znajduje się dzisiaj w bazylice S. Maria Maggiore - Salus Populi Romani. W 1500 roku Szydłów drogą koligacji przechodzi w posiadanie rodziny Zawiszów. W 1532 roku ojcowskie dobra Jan Zawisza przekazał protestantom, a opodal Melchior Szemiot wybudował zbór protestancki. Kościół rzymsko-katolicki popadł w ruinę, obraz sprowadzony z Rzymu wraz z ważnymi dokumentami zakopano w ziemi. Po wstąpieniu na tron Zygmunta III Wazy w 1587 roku, sytuacja protestantów uległa pogorszeniu i zarekwirowane przez nich dobra i ziemie musiały być oddane katolikom. Szydłów stał się przedmiotem sporu sądowego, ale katolicy nie dysponowali dokumentami, które były nieodzowne do wygrania procesu, a które zakopano wraz z obrazem w niewiadomym obecnie miejscu. W 1608 roku (lub w 1612 jak niektórzy uważają) objawiła się Matka Boża z Dzieciątkiem okolicznym mieszkańcom i jeden z nich wskazał miejsce zakopanych dokumentów i obrazu. Uznano to za cud mający pomóc katolikom w prawnych zmaganiach z protestantami. Dzisiaj w miejscu objawienia Madonny widnieje duża kaplica, której budowę rozpoczęto w związku z 300-leciem objawienia, a ukończono dopiero w 1924 roku. Projektodawcą kaplicy jest architekt i rzeźbiarz Antoni Wiwulski, ten sam, który na zlecenie Ignacego Paderewskiego projektował pomnik grunwaldzki w Krakowie. Dziś kaplica ta jest celem licznych pielgrzymek nie tylko z Litwy. W 1993 roku, we wrześniu Ojciec Święty odwiedził tę kaplicę, o czym informuje tablica pamiątkowa. Wracając do kaplicy litewskiej w Waszyngtonie dodam, że po prawej stronie znajduje się mozaika przedstawiająca św. Kazimierza patrona Litwy (i Polski), urodzonego na Wawelu w 1458 roku i zmarłego na gruźlicę w 27. roku życia w Wilnie, grób jego znajduje się w katedrze wileńskiej. Główne przedstawienie w bazylice stanowi olbrzymia mozaika, znajdująca się za ołtarzem głównym w niszy apsydy, przedstawiająca Chrystusa w Majestacie. Nawiązuje ona w stylu do tradycji bizantyńskiej, ukończona została w 1959 roku, a autorem jej jest Jan Henryk Rosen, urodzony w Warszawie w 1891 roku. Jego ojciec, również Jan, był malarzem. Od trzeciego roku życia wraz z rodzicami mieszkał najpierw w Paryżu, Jan Henryk Rosen, mozaika Chrystus w Majestacie potem w Lozannie. Posiadał wszechstronne zainteresowania, studiował historię sztuki, a w Paryżu uczył się techniki mozaikowej. Służył w wojsku francuskim, polskim, potem pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie, studiując równocześnie sztuki zdobnicze i malarstwo. Debiutował w „Zachęcie" w 1923 roku. Tematem jego dzieł malarskich były głównie sceny religijne i batalistyczne. Jego dzieła znajdują się we Lwowie, na Kahlenbergu pod Wiedniem, w Przemysłu, w Castel Gandolfo, gdzie w latach 1933-34 wykonał dla papieża Piusa XI dwa duże płótna przedstawiające Obroną Częstochowy z postacią, ks. Kordeckiego i Bitwę pod Warszawą w 1920 r. z ks. Skorupką w części centralnej. W 1937 roku wyjechał do USA, gdzie przebywał do śmierci, do 1982 roku. Tam pozostawił wiele swoich prac wykonanych w różnych technikach, przeważnie w kościołach, zarówno na zachodnim wybrzeżu (w Kaliforni), jak i na wschodnim, głównie w Waszyngtonie. W sanktuarium waszyngtońskim jest nie tylko autorem ww. Chrystusa ale i innych przedstawień mozaikowych. Być może, że Triumf Baranka w sklepieniu kopuły też jest jego dziełem, sfinansowanym - jak głosi amerykański przewodnik po bazylice - przez polsko-amerykańskich Polaków. Jego amerykańska twórczość jest bardzo słabo udokumentowana. Jedynie Janusz Pasierb i Michał Janocha (Polanica artystyczne w zbiorach watykańskich, Wydawnictwo Krupski i S-ka. Rok wydania nie umieszczony) podają w przypisach do rozdziału Pius Xl pewne niepełne dane. Zofia Straszewicz-Marconi usiłuje w maszynopisie (znajdującym się; w IS PAN w Warszawie) przypisać autorstwo pewnych dzieł Rosenowi, ale bez podania źródeł. Opracowanie amerykańskiej twórczości Rosena oczekuje na badacza, który w poważny sposób zabrałby się. do dzieła, szukając źródeł, które w znacznej mierze stanowią rachunki pracowni mozaik rozsianych w miejscach, gdzie dzieła powstały. W projektach architektonicznych zaznaczyły się. głównie pomysły niektórych elementów architekta Eu-gene F. Kennedy'ego. Sanktuarium Maryjne w Waszyngtonie stanowi najważniejsze centrum pielgrzymkowe w całych Stanach. Przybywają tu rzesze pielgrzymów - ponad pól miliona rocznie - nie brakło wśród nich i Jana Pawła II. który na początku swojego pontyfikatu nawiedził to miejsce w dniu 7 października 1979 roku i powiedział: «Świątynia ta przemawia do nas głosem całej Ameryki, głosem wszystkich synów i córek Ameryki, którzy przybyli tutaj z wielu krajów Starego Świata. Przybywając do tego kraju przynieśli ze sobą, w swoim sercu, tę samą miłość ku Matce Bożej, którą pielęgnowali w swoich miejscach rodzinnych i którą otrzymali od swoich przodków». opr. ab/ab
Każdego dnia w Afryce Chrystusa przyjmuje 23 tysiące ludzi. Czy wkrótce wyrażenie „biały chrześcijanin” wywoła zdziwienie, tak jak zwrot „szwedzki buddysta”? Jakiej narodowości była Matka Boska? — zaczepiał mieszkańców Wilkowyj ich niezmordowany ksiądz. — A jakiej miała być? — zdumiała się jedna pobożna niewiasta. — Przecież to Matka Boska Częstochowska. A Częstochowa gdzie leży? We Francji? — A Jezus? — nie dawał za wygraną kapłan. — No jak z Matki Polki, to kim mógłby być? Najnowsze statystyki Kościoła i prognozy religioznawców mogą być dla polskiego katolika zaskakujące. Jak Kowalski przełknie to, że Czarna Madonna jest dosłownie czarną Madonną? I pochodzi na przykład z Nigerii, w której już dziś żyje 21,6 miliona katolików. I stale ich przybywa. Piękna pusta katedra Płaczemy nad pustoszejącymi gotyckimi katedrami we Francji, rozdzieramy szaty, czytając o statystykach Kościoła skandynawskiego. Jesteśmy tak bardzo skupieni na tabelkach związanych z religijnością Europy, że kompletnie nie zauważamy tego, co dzieje się na południowej półkuli. Tymczasem już dawno przestaliśmy być religijnym pępkiem świata, a serce Kościoła nie bije już na Starym Kontynencie. Słowa Jana Pawła II, wołającego w 1980 roku: „Francjo, co uczyniłaś ze swoim chrztem?”, zabrzmiały niezwykle dramatycznie. W wielu miastach już dziś trudno znaleźć otwarte w niedziele świątynie. Wskazujemy na tętniące życiem wspólnoty nad Sekwaną i pocieszamy się, że szklanka jest w 4,5 proc. pełna (tylko tylu Francuzów uczęszcza co tydzień do Kościoła). Schyłek chrześcijaństwa łatwo ogłosić, popijając piwo w jednym z holenderskich kościołów zamienionych na ekskluzywną knajpkę czy jeżdżąc po londyńskich ulicach piętrowym busem oklejonym hasłem: „Bóg nie istnieje”. Tymczasem, jak stanowczo twierdzi John Mbiti, filozof i religioznawca z Kenii (gdzie to jest???): „Centra uniwersalności Kościoła nie znajdują się już w Genewie, Rzymie, Atenach, Paryżu, Londynie, Nowym Jorku, ale w Kinszasie, Buenos Aires, Addis Abebie i Manili”. Na Południu. Północ—Południe Choć seminarium w Tarnowie od lat stara się nadrabiać kontynentalne statystyki, europejskie seminaria zaczynają świecić pustkami. W Afryce w 2002 roku działało 414 seminariów, pięć lat później aż 465. W Europie ich liczba spadla w analogicznym okresie z 337 do 285 (w Azji wzrosła z 571 do 667). Już dzisiaj w Nigerii i Demokratycznej Republice Konga rocznie chrzci się więcej osób niż w tak znanych katolickich krajach, jak Włochy, Francja, Hiszpania i Polska. Przyjmuje się, że w 2025 roku będzie około 2,6 miliarda chrześcijan, z których 595 milionów będzie mieszkało w Afryce, 623 miliony w Ameryce Łacińskiej i 498 milionów w Azji. Europa z 513 milionami spadnie na trzecie miejsce. To Afryka i Ameryka Łacińska będą rywalizowały o tytuł najbardziej chrześcijańskiego kontynentu. Wiele z najszybciej rozwijających się krajów świata jest albo zdecydowanie chrześcijańskich, albo ma znaczące chrześcijańskie mniejszości. Nawet jeśli chrześcijanie jedynie utrzymają swój obecny udział w religijnej populacji takich krajów, jak Nigeria i Kenia, Meksyk i Etiopia, Brazylia i Filipiny, to wkrótce będzie kilkaset milionów chrześcijan więcej tylko z tych narodów — pisze w swej znakomitej książce „Chrześcijaństwo przyszłości” prof. Philip Jenkins, religioznawca z Pensylwanii. — Tymczasem historycznie niski przyrost naturalny w tradycyjnie chrześcijańskich państwach Europy oznacza, że liczba ich ludności maleje lub utrzymuje się na stałym poziomie. W 1950 r. na liście przodujących w świecie krajów chrześcijańskich figurowały Wielka Brytania, Francja, Hiszpania i Włochy, ale żadna z tych nazw nie znajdzie się na podobnej liście w roku 2050. W 1900 r. Europa była domem dla dwóch trzecich światowej populacji chrześcijan. Dziś liczba ta stanowi mniej niż jedną czwartą, a do 2025 r. spadnie poniżej 20 procent. W 2000 roku w Ameryce Łacińskiej żyły 424 miliony katolików — 42 procent wszystkich na świecie, więcej niż w Europie i Ameryce Północnej łącznie. Nowy chrześcijanin będzie konserwatywny Wedle prognoz, do roku 2050 na świecie będzie przypadało trzech chrześcijan na dwóch muzułmanów. Liczba katolików w Afryce przekroczy liczbę katolików w Europie mniej więcej w latach trzydziestych XXI w., a do 2050 liczba katolików azjatyckich dosięgnie europejskiej. Socjolog Rogelio Saenz pisze: „Prognozuje się, że od 2004 r. do 2050 r. katolickie populacje wzrosną o 146 procent w Afryce, 63 procent w Azji 42 procent w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach oraz o 38 procent w Ameryce Północnej. Europa zaś doświadczy 6-procentowego spadku liczebności swojej katolickiej populacji między 2004 a 2050 r.”. Za liczbami kryje się wiele pęknięć i poważnych problemów. Konfrontacja z islamem (północna Afryka, Europa) to jedynie kilka zagadnień, które spędzają sen z powiek religioznawcom. Poza tym chrześcijańskie wspólnoty Filipin, Nigerii czy niezwykle synkretycznej Brazylii bardzo się różnią. — Religijni konserwatyści, nie tylko w Kościele rzymskokatolickim, patrzą jednak na Południe z radosnymi oczekiwaniami — pisze Jenkins. — W przeciwieństwie do liberalnych oczekiwań, Kościoły Afryki i Azji są ściśle konserwatywne w sprawach moralności i seksualności. Nowe chrześcijaństwo będzie takie jak to w pierwszych wiekach: mistyczne, purytańskie moralnie, profetyczne i z ogromną ilością męczenników. Bez wątpienia odrzuci ono również zachodnią (a)moralność w dziedzinie seksualnej. Bliski Wschód coraz dalej Od dwóch tysięcy lat oczy chrześcijańskiego świata skupione są na Bliskim Wschodzie. Krzyżowcy ruszali w szaleńcze wyprawy, by bronić do ostatniej kropli krwi grobu Chrystusa. Dziś akcenty są rozłożone inaczej. Potężny głos muezina budzi senne uliczki Betlejem. Za wysokim murem Palestyńczycy otwierają swe sklepy z kardamonem i oliwkami. To już miasto islamu. Nad domami górują minarety aż 86 meczetów, a z wypłowiałych plakatów spoglądają twarze zabitych islamskich chłopaków. Jeszcze 60 lat temu mieszkało tu aż 80 procent chrześcijan. Dziś zostało niecałe 10 tysięcy. — Czy można sobie wyobrazić Betlejem bez chrześcijan? A czy moglibyśmy sobie wyobrazić Ain Karim, gdzie Maryja odwiedzała Elżbietę, bez chrześcijan? — opowiada o. Seweryn Lubecki, który w Betlejem mieszka od 20 lat. — A tak się właśnie stało. A przecież jeszcze do lat sześćdziesiątych było to osiedle chrześcijańskie... W Izraelu żyje 154 tys. chrześcijan, czyli 2,1 proc. tamtejszej populacji. — Ale te 2 proc. to niekoniecznie jest zaczyn Kościoła — przypomina Ryszard Montusiewicz, dziennikarz mieszkający przez 12 lat w Ziemi Świętej. — Bo niestety, pierwsza tożsamość tutejszych chrześcijan jest negatywna: nie jestem żydem (czyli gorszym) i nie jestem muzułmaninem (czyli gorszym). Oni nie mówią: jestem chrześcijaninem, bo wierzę w Jezusa Chrystusa. Dziś coraz częściej słychać raczej o przepychankach między przedstawicielami różnych wyznań. Często w czasie Paschy musi ich rozdzielać izraelska policja. W miejscach, do których św. Jan adresował swe apokaliptyczne listy, mieszka garstka chrześcijan. Przedstawiciele wielu wschodnich Kościołów (wypisanie samego „spisu lokatorów” zajęłoby połowę „Gościa”) modlą się od dwóch wieków. I choć wspólnoty te zachowały wiarę w Chrystusa, trwając w kleszczach przeciwności, i one giną stopniowo w morzu islamu. Stambuł kojarzy się nam raczej z minaretami i kebabem niż z sercem wschodniego chrześcijaństwa. Od kaprysu tureckiego rządu zależy, czy związane nierozerwalnie z historią chrześcijaństwa kościoły będą pozamykane na cztery spusty czy zamienione na muzea. W samej Turcji na początku XX w. chrześcijanie stanowili jedną trzecią ludności. Dziś jest ich zaledwie 0,6 proc. Liczba chrześcijan Bliskiego Wschodu kurczy się z roku na rok. Jeszcze sto lat temu była to prawie połowa ludności regionu, dziś — około 5 procent. Korale i paciorki O Afryce nie mówi się w mediach. No chyba, że odwiedzający ją właśnie Benedykt XVI rzuci hasło o prezerwatywach. Wówczas problemy Czarnego Lądu trafiają na pierwsze strony gazet jako tło do krytyki konserwatyzmu Watykanu. Od czasu do czasu w agencjach informacyjnych znajdziemy wprawdzie zdumiewające informacje o tym, że „25-letnia Olivia, niepełnosprawna Afrykanka z Mozambiku, czołgała się 4 kilometry po spieczonej ziemi, by uczestniczyć w niedzielnej Mszy św.”, ale generalnie ilość newsów związanych z Afryką jest znikoma. — Być może już za kilka lat misjonarze z Afryki przyjadą do Irlandii i Francji, by głosić Dobrą Nowinę? — Rzuciłem z głupia frant w czasie rozmowy z o. Johnem Gibsonem, misjonarzem. Kuzyn słynnego Mela podniósł brwi ze zdumienia: — Ależ to już się dzieje! W każdej większej diecezji Stanów Zjednoczonych jest przynajmniej dwóch misjonarzy z Nigerii, Kenii czy innych krajów afrykańskich. Przed stu laty w Afryce było tylko 400 000 katolików, teraz jest ich ponad 165 milionów! To prawdziwy, żywy Kościół... To najszybsza ekspansja na jednym kontynencie w ciągu dwóch tysięcy lat historii Kościoła. Wedle „World Christian Encyclopedia”, obecny przyrost netto na tym kontynencie wynosi 8,4 miliona nowych chrześcijan rocznie. To około 23 tysięcy ludzi dziennie. — Liczba afrykańskich chrześcijan rośnie o około 2,36 proc. rocznie, co prowadzi nas do przyjęcia tezy o podwojeniu się chrześcijańskiej populacji kontynentu w ciągu mniej niż 30 lat — prognozuje prof. Philip Jenkins. Fakt tym donioślejszy, że wielu z nich decyduje się na dobrowolną konwersję jako dorośli (to nie czasy kolonizacji czy przymusowych chrztów całych społeczności). Aż 37 procent wszystkich chrztów w Afryce to chrzty dorosłych. W 1955 roku Kościół miał 16 milionów katolików, w 1978 — 55 mln, a obecnie aż 165 mln. Stanowią oni już 17,5 proc. populacji Czarnego Lądu. Nic nie zapowiada, by ta tendencja miała osłabnąć. — W 2002 roku w Afryce pracowało około 30 tys. kapłanów, teraz jest ich aż 35 tysięcy — dopowiada ks. dr Andrzej Halemba, który wiele lat przepracował na Czarnym Lądzie — Wniosek? Co roku w Afryce przybywa tysiąc nowych księży. Przyjrzyjmy się samym statystykom kilku afrykańskich państw. W Demokratycznej Republice Konga mieszka 31 mln katolików (stanowią 53 proc. społeczeństwa), w Nigerii 21,6 mln (15,1 proc.), w Rwandzie 4,4 mln (48,7 proc.), w Tanzanii 11,7 mln (30 proc.), a w Ugandzie 12,6 mln (44,6 proc.). W tym zestawieniu mowa jest tylko o katolikach i nie wliczono ogromnej, stale rosnącej liczby Kościołów protestanckich. Czy za kilka lat dzieci nad Wisłą będą uczyły się wierszyka: „Murzynek Bambo w Afryce mieszka, długo się modli ten nasz koleżka”? Good morning, Vietnam Na samych Filipinach odnotowuje się 1,7 miliona katolickich chrztów rocznie, co stanowi liczbę większą niż połączone sumy chrztów z Francji, Hiszpanii, Włoch i Polski. — Prognozy przewidują, że w 2050 r. będziemy mówili o mniej więcej 143 milionach filipińskich chrześcijan — pisze Jenkins. — Już teraz Kościół katolicki na Filipinach liczy 69 milionów członków, co stanowi większą katolicką populację niż w jakimkolwiek europejskim państwie, a liczba katolików rośnie bardzo szybko. W 1920 r. liczba koreańskich chrześcijan wynosiła tylko około 300 tys. Dziś wzrosła do 12 milionów, co stanowi ponad jedną czwartą ludności kraju. Niezmiernie trudno podać wiarygodne dane związane z religijnością Chińczyków czy Wietnamczyków. Rządzone przez komunistów kraje fałszują prawdziwe statystyki. Oficjalnie 9 procent z 80 milionów Wietnamczyków jest chrześcijanami. Większość to katolicy. Religioznawcy przypuszczają, że samych wietnamskich katolików jest jednak dwa razy więcej. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba powołań do kapłaństwa zwiększyła się tam o 50 procent. W tym roku studia seminaryjne rozpoczęło 1349 kleryków, czyli niemal dwa razy więcej niż w Polsce, choć katolików jest w tym azjatyckim kraju ok. 8 mln. Aktualnie działa w Wietnamie 7 wyższych seminariów duchownych. Katolickie seminaria duchowne bardzo dynamicznie rozwijają się również w Indonezji, kraju o największej liczbie muzułmanów. Już co piąty werbista na świecie pochodzi z tego kraju. — W 1913 roku przyjechało do Indonezji siedem osób — opowiada o. Józef Glinka, polski werbista pracujący od lat w Azji. — Gdy w 1966 roku przybyłem do seminarium, była niecała setka kleryków. Gdy je w 1985 roku opuszczałem, było ich ponad 700. Obecnie mamy już cztery seminaria. Indonezyjskich werbistów jest dzisiaj 1227. To 20 procent całego zgromadzenia. Przemieszczając się na Południe, chrześcijaństwo w pewien sposób wraca do korzeni — zauważa prof. Philip Jenkins. — Rozkwitło przecież na Bliskim Wschodzie, a przez pierwsze tysiąc lat istnienia było silniejsze w Azji i Afryce Północnej niż w Europie. Wkrótce wyrażenie „biały chrześcijanin” może wywoływać lekkie zdziwienie, podobnie jak określenie „szwedzki buddysta”. Jasne, tacy ludzie istnieją, ale jest w tym pewna ekscentryczność. opr. mg/mg
Odcinek 41 - Sztormy emocjonalne - czterdziesty pierwszy odcinek serialu Ranczo, został wyemitowany po raz pierwszy w TVP1. Opis[] O świcie budzi Wezóła telefon. Dzwoni Kusy z informacją, że jego dziecku coś niewątpliwie strasznego dolega, bowiem… spokojnie śpi. Doktor o piątej rano jakoś nie jest w stanie przejąć się stanem zdrowego niemowlęcia, a obudzona hałasem Lucy pokpiwa sobie z chorobliwej nadopiekuńczości męża. Romans Wójta z Doktorową kwitnie w najlepsze, na czym traci Halina, bowiem męża po raz pierwszy, odkąd są małżeństwem, wieczorami głowa boli. Miejscem skrytych spotkań jest pobliski las, do którego Wezółowa przyjeżdża rowerem, a Wójt swoim autem, które w tych romantycznych okolicznościach pełni przejściowo rolę alkowy. Ksiądz Robert dochodzi do wniosku, że ewangelizacja wśród młodzieży stoi na żenująco niskim poziomie. Jako dowód pokazuje proboszczowi wyniki klasówki, jaką przeprowadził w szóstej klasie. Na pytanie, „Co to jest dekalog”, dzieci udzieliły odpowiedzi, iż jest to „spis lektur”, „druk reklamowy”, a nawet „waga elektroniczna”. Te żałosne wypociny przekonują księdza Piotra, że istotnie poziom wiedzy religijnej jest, łagodnie mówiąc, znikomy. W testowaniu znajomości Starego i Nowego Testamentu wikary posuwa się dalej i zaczyna przepytywać także dorosłych. Na pierwszy ogień wybiera sobie Michałową i tylko wrodzone talenty dyplomatyczne proboszcza zapobiegają prawdziwemu nieszczęściu. Młody ksiądz kontynuuje zatem misję ewangelizacji we wsi, gdzie jego ofiarą pada Doktorowa, wybierająca się akurat na spotkanie z Wójtem. W pierwszej chwili Wezółowa sądzi, że ksiądz coś w tej kwestii podejrzewa, ale rodzaj zadawanych pytań uspokaja jej przypuszczenia. Niestety, stan jej wiedzy jest równie żenujący, co szóstoklasistów. Kolejnemu egzaminowi ksiądz poddaje Jolę, która nie wie, że to nie Piotr i Paweł byli biblijnymi bliźniętami, a Ezaw i Jakub. Gdy Więcławska usiłuje ratować ją z opresji, sama zostaje przyparta do muru pytaniem o ewangelistów. Wymienia dwóch, zdziwiona, że jeszcze jacyś inni byli. Następnie ksiądz pastwi się nad Solejukową, którą indaguje o narodowość Matki Boskiej. Tymczasem proboszcz przychodzi do dworku, aby porozmawiać o ślubie Kusego i Lucy oraz o chrzcie ich dziecka. Kusy, który obsesyjnie stara się uchronić nowo narodzoną córkę przed kontaktem z jakimikolwiek zarazkami, wyraża przekonanie, że ślub to wyłącznie źródło bakterii, a chrzest w kościele, który przecież tylu ludzi odwiedza też musi dziecku zaszkodzić. Lucy jednak ignorując obawy męża dogaduje się z księdzem. przynajmniej co do chrztu, zostawiając temat ślubu na później. Ławeczka dyskutuje o misji nowego wikarego i zastanawia się, jak to jest, że tyle wiary na świecie, a tylko nasza słuszna i skąd w takim razie tyle wojen religijnych w historii. Ostatecznie dochodzą do wniosku, że u podłoża tych wojen stała zazdrość. Lucy wybiera z Kusym rodziców chrzestnych. Ten ostatni ma niezwykle pragmatyczne podejście do tematu i jako ojca chrzestnego proponuje Wezóła, bo to przecież lekarz. Na to Lucy żartuje, że skoro tak, to niech chrzestną Dyrektorka szkoły zostanie, może będzie uczyć Dorotkę, jak własne dziecko. Ostatecznie wybór pada na Klaudię i Szymka Solejuka. Gdy o tej decyzji powiadamiają rodziców Szymka, stary Solejuk uświadamia żonie, że za tym zaszczytem idą i koszty, bowiem wypada, aby ojciec chrzestny dał dziecku jakiś prezent. Uznaje, że jedynym ratunkiem będzie włamanie się do jubilera, ale nie żeby nakraść, tylko jeden medalik zwinąć. Na szczęście Szymek ma swoje stypendium i z tych środków, bez przestępczej pomocy ojca, kupuje odpowiedni upominek. Księża na plebanii stają się ofiarą małżeńskich problemów Michałowej, która od świtu ciska naczyniami. Przyczyną tego stanu jest fakt, iż Stach pozwolił sobie użyć wobec niej określenia „pruderia”. Gdy proboszcz wyjaśnia jej, że pruderia to w zasadzie taka nadmierna skromność, Michałowa odzyskuje humor i to tak bardzo, że następnego dnia, podając posiłek, tańczy i podśpiewuje, śmiejąc się, że miałaby się z czego spowiadać, ale ponoć w małżeństwie to nie grzech. Zaniedbywana przez męża Wójtowa udaje się do doktora, aby ten wyprowadził ją z depresji. Wezół, wysłuchawszy jej problemów przyznaje, że sam ma w domu podobne. Żadne z nich oczywiście nie ma pojęcia, czym zaniedbywanie przez współmałżonków jest spowodowane. Doktor dziwi się Wójtowi, że mając w domu tak dorodną i piękną kobietę nie okazuje jej wystarczającego zainteresowania. Halina zaś stwierdza, że Doktorowa popełnia wielki błąd, nie dbając o tak przystojnego mężczyznę, jakim jest doktor. Jak wiadomo, wspólne problemy bardzo ludzi zbliżają, więc i między tym dwojgiem nieszczęśników następuje zbliżenie i to w sensie jak najbardziej dosłownym. W dworku odwiedzają Lucy Więcławska i Wioletka, które przychodzą z pomysłem, aby urządzić jeden ślub dla trzech par – Weroniki z Kao, Wioletki ze Staśkiem i oczywiście Lucy z Kusym. Więcławska otwarcie przyznaje, że poza kwestią finansową zależy jej, aby ślub jej córki z Chińczykiem był dzięki temu mniej sensacyjny. Lucy wstępnie się zgadza i obiecuje niebawem zastanowić się nad szczegółami tego przedsięwzięcia, tymczasem jednak musi się zająć chrztem, który ma się odbyć już jutro. Delegacja mieszkańców wsi w osobach Więcławskiej, Dyrektorki i Hadziukowej udaje się do proboszcza, aby interweniować w sprawie ewangelizacyjnej misji wikarego. Gdy ksiądz niezbyt poważnie je traktuje, kobiety twardo wskazują na negatywne konsekwencje gospodarczo-społeczne: sklep ma mniej klientów, personel Hadziukowej nie przyszedł wydoić kóz, gdyż wikary stał na drodze i przepytywał, a autorytet nauczycieli ucierpiał, wskutek poddawania ich egzaminowi z teologii w obecności uczniów. Panie mają taką sugestię, aby ewangelizację prowadzić rzadziej, w ustalonym miejscu i z wyprzedzeniem, aby wieś miała czas się przygotować. Po kolacji proboszcz zagaduje w tej sprawie wikarego i podsuwa mu pomysł, aby poprowadzić lekcje religii dla dorosłych na Uniwersytecie Ludowym. Gdy ten nieco się opiera, twierdząc, że taki cel powinien być realizowany w bardziej świętym miejscu, proboszcz uświadamia mu, że ewangelizacja i tak będzie się odbywać w kościele - podczas kazań, tym samym ludzie odbędą dwa kursy religijne, zamiast jednego i nawet tego nie zauważą. Gdyby wikary był Czerepachem, na pewno podsumowałby ten pomysł słowem „geniusz”. Wójt, którego po leśnych igraszkach wieczorami ostatnio „głowa boli”, udaje się do sypialni, gdzie zastaje równie cierpiącą żonę. Małżonkowie nawzajem przed sobą udają, że biorą środki przeciwbólowe. Wójt snuje przypuszczenia, że być może dolega im ta sama przypadłość, nie wiedząc nawet, jak bardzo bliski jest prawdy. Bardzo późnym wieczorem Kusy nagle wybiera się na spacer, mętnie wyjaśniając Lucy cel tej przechadzki. W rzeczywistości Kusy udaje się do kościoła, aby porządnie go wymyć przed jutrzejszą uroczystością. Gdy o północy zastaje go tam wikary, z chęcią przyłącza się do tego sprzątania, dając upust swojemu chorobliwemu upodobaniu do czystości. Równie aseptycznego kościoła historia nie zna. Podczas uroczystości chrztu Kusy, nadal paranoicznie przewrażliwiony na tle zarazków, jest gotów rękę proboszcza powstrzymać, gdy ten polewa święconą, ale przecież nie sterylną, wodą główkę jego córeczki. Opanowuje się co prawda, ale jego zachowanie ma swoje reperkusje w domu, gdzie Lucy ma dość jego obsesji. W końcu wyrzuca mu, że nie takiego Kusego chciała mieć za męża. Gdy chwilę później wchodzi Więcławska, aby omówić szczegóły „potrójnego” wesela, Lucy smutno stwierdza, że być może do żadnego ślubu z jej udziałem nie dojdzie. Wystąpili[] Ilona Ostrowska (Lucy) Paweł Królikowski (Kusy) Cezary Żak (Wójt/Ksiądz) Marta Lipińska (Michałowa, gospodyni księdza) Franciszek Pieczka (Stach Japycz) Arkadiusz Nader (policjant Stasiek) Magdalena Waligórska (barmanka Wioletka) Grzegorz Wons (Więcławski) Piotr Pręgowski (Patryk Pietrek) Elżbieta Romanowska (Jola) Bogdan Kalus (Tadeusz Hadziuk) Sylwester Maciejewski (Solejuk) Jacek Kawalec (polonista Tomasz Witebski) Katarzyna Żak (Solejukowa) Dorota Nowakowska (Celina Hadziuk) Dorota Chotecka-Pazura (Krystyna Więcławska) Violetta Arlak (Halina Kozioł, żona wójta) Beata Olga Kowalska (Dorota Wezół) Wojciech Wysocki (doktor Mieczysław Wezół), Marta Chodorowska (Klaudia Kozioł, córka wójta), Bartek Kasprzykowski (wikary Robert), Ewa Kuryło (dyrektorka szkoły), Maciej Cempura (Szymek Solejuk), Jędrzej Cempura (Marianek Solejuk), Anna Stępień (Kasia Solejuk), Arkadiusz Sokołowski (Muniek Solejuk), Karol Sokołowski (Zbysiek Solejuk), Radosław Sokołowski (Rysio Solejuk), Daniel Zawiska (syn Solejuków) Cytaty[] "Kusy, ja wiem, że zdrowie pacjenta to jest dobro najwyższe. Ale jeżeli pacjent jest zdrowy, a lekarz niewyspany, to nie jest to dobro najwyższe, tylko wręcz przeciwnie!" - Wezół "Kusy przeprasza pan doktor, že więcej na niego dzwonić nie będzie" - Lucy do Wezóła "Każdy mężczyzna łasy na pochlebstwa jak kot na sperkę" - Michałowa "Czwarte przykazanie w wykonaniu niejakiego Minińczuka Heńka: „Chrzcij ojca swego i matkę swoją”" - ksiądz Robert "Przecież oni nawet nie wiedzą, w co wierzą!" - ksiądz Robert "Jeżeli pani tego nie wie, zdałoby się kwiat tutejszej inteligencji, to kapłanowi w tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak strzelić sobie w łeb" - ksiądz Robert do Wezółowej "On teraz ojciec jak dwie matki." - Lucy o Kusym "Jak jest źle to ona płaka, a ona nie płaka" - Lucy o Dorotce "Och, niedźwiedziu dziki!" - Wezółowa do Wójta "Ambulansa do pampersu nie trzeba" - Lucy do Kusego Ksiądz Robert:"Jakiej narodowości jest Matka Boska?"Solejukowa:"Dziwne pytanie ksiądz zadaje... No naszej!" "A Częstochowa gdzie leży? Toć chyba nie we Francji" - Solejukowa do wikarego "Ot, trafił nam się wikary, młody, niedoświadczony" - Solejukowa o wikarym "Zawsze mówiłem, że jak się za dużo kombinuje, to potem tylko z tego kłopot jest" - Solejuk "To Ty po to wybierasz ojciec krzczony žeby on potem leczył ją?" - Lucy "Krześni powinni być młodzi i nasze przyjacioły"! - Lucy o kandydatach na rodziców chrzestnych "Jak człowieka głowa boli, to nic nie może." - Wójt "Znaczy jest konieczność, żeby iść na włam do jubilera" - Solejuk "No doprawdy Michałowa w depresji no to to jest naprawdę dopust Boży, ale Michałowa w euforii to już chyba gorzej być nie może!" - Proboszcz do wikarego Roberta o Michałowej Zobacz też[] Romanse i zdrady Seria IV Seria IV (DVD) Seria IV (Album) Linki zewnętrzne[] Zobacz odcinek na stronie TVP Odcinki Sezon 1 (1) Spadek • (2) Goście z zaświatów • (3) Ksiądz z inicjatywą • (4) Otrzeźwienie • (5) Wieść gminna • (6) Racja gminy • (7) Podwójny agent • (8) Kozy ofiarne • (9) Odwyk i antykoncepcja • (10) Porwanie • (11) Wspólny wróg • (12) Honor gminy • (13) Wielkie wybory Sezon 2 (14) Sztuka i władza • (15) Gmina to ja • (16) Lokalna rewolucja • (17) Honor parafii • (18) Europejski kandydat • (19) Rozwód z miłości • (20) Diabelskie porachunki • (21) Jesienna burza • (22) Diler pierogów • (23) Do dobrego lepiej przymusić • (24) Siła władzy • (25) Plan awaryjny • (26) Zgoda po polsku Sezon 3 (27) Płomień duży i mały • (28) Powrót demona • (29) W kleszczach terroryzmu • (30) Fakt prasowy • (31) Radio interaktywne • (32) Wielkie odkrycie • (33) Sprawca • (34) Odsiecz • (35) Upadek obyczajów • (36) Miedź brzęcząca • (37) Zrozumieć kobietę • (38) Złoty deszcz • (39) Szczęśliwe rozwiązanie Sezon 4 (40) Szok poporodowy • (41) Sztormy emocjonalne • (42) Śluby i rozstania • (43) Agent • (44) Polityka i czary • (45) Wymiana międzypokoleniowa • (46) Dzieci śmieci • (47) W samo popołudnie • (48) Bohaterski strajk • (49) Debata • (50) Kontratak • (51) Fałszerze uczuć • (52) Zemsta i wybaczenie Sezon 5 (53) Msza obywatelska • (54) Czysty biznes • (55) Wielki powrót • (56) Amerykańska baza • (57) Człowiek z Rio • (58) Obcy krajowcy • (59) Doktor Wezół • (60) Włoski rozłącznik • (61) Honor i zęby trzonowe • (62) Przymus rekreacji • (63) Przewroty kopernikańskie • (64) Nad Solejuków i Wargaczów domem • (65) Pakt z czartem Sezon 6 (66) Szlifierze diamentów • (67) Kozi róg • (68) Narracja negacji • (69) Wiatr w żaglach • (70) Seks nocy letniej • (71) Dzieci rewolucji • (72) Przeciek kontrolowany • (73) Świadek koronny • (74) Sztuka translacji • (75) Kontrrewolucja • (76) Tchnienie Las Vegas • (77) Przywódce • (78) Poród amatorski Sezon 7 (79) Wielbicielka z Warszawy • (80) Potęga immunitetu • (81) Podróż w czasie • (82) Tchnienie antyklerykalizmu • (83) Model życia artysty • (84) Słowa senatora • (85) Pojedynek czarownic • (86) Droga na szczyt • (87) Ciężka ręka prawa • (88) Koniec świata w Wilkowyjach • (89) Czas konspiry • (90) Trudne powroty • (91) Droga przez stos Sezon 8 (92) Radio Mamrot • (93) Wykapany ojciec • (94) Wybacz mnie • (95) Czysta karta • (96) Obywatelskie obowiązki • (97) Nowatorska terapia • (98) Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana • (99) Los pogorzelca • (100) W blasku fleszy • (101) Grecy i Bułgarzy • (102) Jedźmy, nikt nie woła • (103) Nie rzucaj ziemi, skąd twój ród • (104) Wielkie otwarcie Sezon 9 (105) Nowe wyzwania • (106) Bardzo krótkie kariery • (107) W szponach zdrowia • (108) Gambit geniusza • (109) Potęga mediów • (110) Boska cząstka • (111) Istotny dysonans • (112) Demony Kusego • (113) Konie trojańskie • (114) Zamrożony kapitał • (115) Brzytwa dla tonącego • (116) Grzechy miłości • (117) Złoty róg Sezon 10 (118) Kto tu rządzi • (119) Partyzancka dola • (120) Próba ognia • (121) Geny nie kłamią • (122) Wszystko jest teatrem • (123) Depresja biskupa • (124) Wet za wet • (125) Polityczny zombie • (126) Edukacyjne dylematy • (127) Dominator • (128) Klauzula sumienia • (129) Ochotnicza straż kobiet • (130) Cuda, cuda ogłaszają
Sąd Rejonowy w Płocku uniewinnił aktywistki oskarżone za plakaty i naklejki z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą - Chodziło tutaj o formę władzy, polegającą na wskazywaniu wrogów i dyktowaniu tego, co jest słuszne, a co nie - komentuje proces Elżbieta Podleśna, jedna z oskarżonych Jak mówi, jest poruszona uzasadnieniem sądu. - Sędzia zrozumiała, kto jest słabą i atakowaną stroną, a kto jest sprawcą przemocy Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Onetu Elżbieta Podleśna wraz z dwoma innymi aktywistkami odpowiadała przed sądem za plakaty i naklejki z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą. W 2019 r. aktywistki rozwiesiły je w okolicy kościoła św. Dominika w reakcji na homofobiczną instalację przedstawiającą Grób Pański z grzechami ludzi, wśród których wymieniono między innymi gender i LGBT. Zostały oskarżone za obrazę uczuć religijnych i groziło im więzienie. Ale sąd uznał dzisiaj, że aktywistki nie działały z zamiarem obrażenia osób wierzących czy znieważenia wizerunku Matki Boskiej. W uzasadnieniu do wyroku uniewinniającego sędzia powiedziała, że była to prowokacja w celu zwrócenia uwagi na problem, jakim jest homofobia. Dalsza część tekstu po materiale wideo. - Zrozumiała, kto jest słabą i atakowaną stroną, a kto jest sprawcą przemocy. To właśnie wybrzmiało, co bardzo mocno mnie poruszyło. A także to, że sędzia mówiła o listach katolików, którzy pisali, że ich w żaden sposób tęczowa Matka Boska nie obraża. Z tego co wiem, było ich mnóstwo. Pisali też księża i katecheci. Wspierali oni nasze widzenie świata i porządku, który jest zwykłą sprawiedliwością społeczną - komentuje dla Onetu Elżbieta Podleśna, jedna z uniewinnionych aktywistek. Czytaj też: Babcia Kasia: nic mnie nie powstrzyma, na pewno nie takie zagrywki ze strony policji - Sędzia opisała najprostszymi słowami to wszystko, co się działo. Począwszy od tej instalacji w kościele, która była impulsem do naszego działania, przez opis tego działania, aż po nasze intencje. Świadczyło to o głębokim zrozumieniu tego, co się działo. Odwołała się do poczucia rozsądku i zwykłego poczucia przyzwoitości. Dzisiaj wygrała prostota - dodaje. Jak mówi Podleśna, toczący się od stycznia 2021 r. proces nie dotyczył tak naprawdę obrazy uczuć religijnych. - Chodziło tutaj o formę władzy, polegającą na wskazywaniu wrogów i dyktowaniu tego, co jest słuszne, a co nie. Gdy moralny dyktat jednej wspólnoty, zaczyna być narzucona na zewnątrz tej wspólnoty i chce stanowić prawo, jest to niebezpieczne, bo wtedy z państwa świeckiego zbliżamy się do państwa wyznaniowego - tłumaczy Podleśna. Dzisiaj sąd uznał jednak, że tęcza nie obraża - pod takim hasłem od miesięcy prowadzona jest akcja, wspierająca oskarżone aktywistki. - Tęcza jest przepięknym symbolem zgody na różnorodność, możliwością współistnienia, pomimo różnic między nami - mówi Podleśna. I dodaje: Dzisiaj odczułam ulgę, słysząc wyrok sądu i jego uzasadnienie. Chociaż jest ona chwilowa, bo prokuratura zapewne złoży apelację. Ale przez chwilę mogę cieszy się taką Polską, jaką sobie wyobrażam i o jakiej marzę. Taką, w której jest akceptacja, różnobarwność, jest przyjaźń, poczucie wspólnoty. Do chwili apelacji ten kawałek Polski jest takim krajem i chciałabym, żeby Polska kiedyś stała się nim w pełni - podsumowuje Podleśna.
jakiej narodowości jest matka boska